COŚ Z CZEGOŚ

Dialogi z uniwersyteckiego egzaminu z historii teatru:

1

– W jakiej epoce żył Wyspiański?

– W Średniowieczu.

– ?

– Bo napisał Akropolis.

Na sugestię, że może raczej w antyku, student nie reaguje.

2

–Dlaczego w Londynie czasów elżbietańskich teatry budowano przede wszystkim na prawym brzegu Tamizy?

– Bo tam były wzgórza.

3

– Czy orchestra to nazwa zespołu muzycznego w teatrze okresu Renesansu?

– Tak.

Śmiać się czy płakać. Winić nieuzasadnioną dociekliwość złośliwego egzaminatora, czy ignorancję studenta, dla którego „wczoraj” to baraszkujące mamuty karmione rajskimi jabłkami przez zmumifikowanych starców pokroju Szekspira i Wyspiańskiego. „Wczoraj”, czyli nie „tu i teraz”, a więc „nigdzie”, w czasie i przestrzeni równie mitycznej co Polska w Królu Ubu Jarrego.

„Dzisiaj” to nazwiska i tytuły znane z portali, wortali, blogów, notatników, ulotek, słupów reklamowych, środowiskowej plotki i koteryjnej hierarchii. To przedstawienia w teatrach za rogiem, czasami nawet pięć przecznic dalej, ale zawsze w miejscach oswojonych, natrętnie polecanych przez sprawnych marketingowców. To opinie reżyserów, dla których to, co napisano przed ich urodzeniem, obowiązkowo wymaga dekonstrukcji, deformacji, dezawuacji, dekompozycji, etc., bo nie dorasta, nie porusza, nie oddaje, nie wyraża, nie jest zrozumiałe. A w takiej sytuacji oni MUSZĄ /nie chcą?/ podjąć niewdzięczną pracę pantokratora.

To wreszcie opiniotwórczy egzegeci dzieł owych pantokratorów: recenzenci, krytycy, znajomi, bywalcy, także nauczyciele akademiccy. Błyskotliwi i cyniczni, analityczni i bałwochwalczy, koniunkturalni i naiwni, można powiedzieć – zwyczajni. Smutkiem napawają ci, dla których  „wiedza” znaczy „to, co wiem ja”, „wybór” – „podzielanie moich wyborów”, a „uczenie innych”  – „pielęgnowanie arogancji wobec tego, co nieznane”.

Dla nich mam dwa prezenty-cytaty, przepraszam, że z przeszłości. Uszami wyobraźni słyszę, jak – z przyrodzoną, poświadczoną wiedzą skromnością –  powtarzają za praktykiem sceny:

„My nie odczuwamy potrzeby rewolucji. Zbyt wspaniałe wzory mamy stale przed oczyma. Nie wierzymy w skuteczność formuł estetycznych, które się rodzą i umierają co miesiąc w małych kapliczkach i których śmiałość polega przeważnie na ignorancji”.

I przypominają sobie prostą prawdę Cholonkowej: „Z niczego nie ma nic”.

Ireneusz Guszpit

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: