DRUŻYNA

Specyfika felietonowego okładania się kazałaby nam dziś szczegółowo odpowiedzieć na replikę Artura Pałygi pt. „A jednak szata!”. Nie mamy już jednak sił tłumaczyć rzeczy elementarnych: czym jest manifest, do czego zobowiązuje jego forma i po co się go pisze. Klarować, że to MY chcemy robić teatr opowiadający, a nie że CAŁY teatr ma taki być itd.

Nie ma sensu parafrazować Manifestu –  każdy może go sobie przeczytać, porównać z analizą  Pałygi i samodzielnie wyciągnąć wnioski. Poza tym w naszej rozmowie brak komunikacji, co podważa jej sens. Imputując, że jesteśmy niczym Ważni Urzędnicy, hamujący rozwój sztuki przez swoje wąskie horyzonty, negujący teatr, którego nie pojmują, Pałyga nie tylko przeinacza treść Manifestu, w który wierzymy, ale deprecjonuje też praktykę artystyczną, która jest jego źródłem i będzie jego następstwem. Najgorsze jest jednak to, że czujemy onieśmieleni finezją tej wymiany zdań: Nie jesteśmy w stanie wygrać zmagań dowcipem, skoro z drugiej strony pada wyrafinowany żart o ZOMO. Zrobiliśmy więc sobie przerwę w zbawianiu świata i obejrzeliśmy mecz.

Barcelona wygrała z Atletico. W sumie to Messi wygrał sposobem, ale za to jakim! Żałujcie, jeśli nie widzieliście. Jest coś  takiego w Barsie, że nawet gdy Messi strzela 4 gole w jednym meczu, nie da się o niej mówić inaczej niż „drużyna”, „zespół”. A Real? (Tak, doskonale wiemy, że po wielbicielach postmodernizmu i piewcach ponowoczesnej sztuki eksperymentu narażamy się teraz wszystkim kibicom Realu, a to dużo poważniejsza sprawa niż jakieś tam przepychanki teatralne). Real, proszę Państwa, ten z Madrytu rzecz jasna, nawet grając ciekawą piłkę stawia na gwiazdy i to gwiazdy wygrywają albo przegrywają mecze (ostatnio częściej wygrywają, co trzeba uczciwie przyznać). Pytanie całkiem proste: kto jest Barçą, a kto Realem w polskim życiu teatralnym? Quiz dla widza i reżysera –  do rozwiązania w domu. My mamy różne typy i choć w naszym Towarzystwie kłócimy się o wiele kwestii – ostatnio np. o  Don Kichota (zauważmy, że La Mancha leży pomiędzy Madrytem a Barceloną) – nikt z nas Realowi i jemu podobnym nie kibicował, nie kibicuje i kibicować nie będzie!

Drużyna w teatrze to nie tylko dyrektor bratający się z aktorami –  klasyczny przypadek, mający głęboką tradycję, często mocno podlaną spirytualiami… I nie tylko felietonowe Towarzystwa wspólnie oglądające mecze (prawdę mówiąc, część Towarzystwa przy tym zasypia…). To chociażby szef teatru szanujący technikę – takiej tradycji to już ze świecą szukać. To aktorzy przynoszący do teatru własne projekty i uzyskujący przestrzeń do ich realizacji, to spierający się z reżyserami, a nie tylko wykonujący polecenia kompozytorzy i scenografowie, graficy i oświetleniowcy. To ludzie dyskutujący o swojej pracy również po godzinach, mający poczucie, że robią coś ważnego razem, i uzyskujący w codziennych rozmowach z widzami spotykanymi na ulicach, w autobusach i sklepach potwierdzenie sensu swego wysiłku. Bo drużyna teatralna nie istnieje bez swojej publiczności – tak jak nie istnieje klub piłkarski bez kibiców.

Drużynowość kojarzy się dziś z sekciarskim charakterem grup, w których aktorzy na boso w koszulach lnianych po łąkach biegają i białym głosem śpiewają hymny do Absolutu. Zna i takie przypadki historia teatru. Ale tu o normalną drużynę chodzi. „Pracujemy razem, ale żony i lodówki mamy osobne” – mawiają panowie z Teatru Cinema. Naprawdę nie wszyscy musimy się kochać. Może wystarczy, jak przywrócimy do życia takie często dziś zapominane słowa, jak: porozumienie, dialog, szacunek, współpraca. Wszyscy pracujemy w  podobnym celu; tworząc drużynę, nawzajem dodajemy sobie sił. A że nie zawsze się wygrywa – cóż, nawet Barsie zdarzają się porażki.

Towarzystwo Kontrrewolucyjne

29-02-2012

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: